Kolejna książka w niebieskiej okładce. Kolejna powieść akademika piszącego powieści pop. "Stars and Bars" Williama Boyda. Już chyba wolę Davida Lodge'a. Nie, ja bardzo lubię akademickie powieści Lodge'a. A tego Boyda polecił mi M. Na początku było ciekawie, inteligencko, narracja prosta jak drut i tu mam na myśli poetykę, i tak zwazny plot. Biedny autor zaplątał się w plot. Już nie było wyjścia, żeby go z sensem jakoś zakończyć, więc skończyła się powieść. Po prostu. Autorowi się "pomyliło". Nie tak wygląda zakończenie otwarte. Czytelnik nie powinien się poczuć jak widz w kinie, kiedy nagle wyłączyli prąd.
Książka, przy której tak dobrze się bawiłam i przeczytałam na jednym spacerze podczas pchania wózka jedną ręką, stała się przez to zakończenie książką złą, kiepską. Nie polecam.
PS. Jedzie do mnie Kindle. Jestem przejęta. Pa pa papier.
0 komentarze:
Prześlij komentarz